Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
wtorek, 07 maja 2013

Przychodzi rzadko pewien chłopak, z wyglądu jak dla mnie poniżej 18 lat i kupuje zazwyczaj jakieś piwko. Przychodzi rzadko i to na tyle, że zawsze proszę go o dowód, bo nie mogę zapamiętać jego twarzy. Wczoraj oczywiście też poprosiłam, podał mi więc dowód i rzucił mi tekstem:

- Oj pani Motylkowa, jeśli chce pani mój adres to z tyłu jest.

Ze śmiechu mało nie pękłam :D Jak i reszta kolejki.

Chłopak rocznik 91'.

10:08, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »

Kasuję dość liczną rodzinkę, nagle przybiega jedna z pociech w wieku około 5 lat z tekstem:

- Mamo, widziałaś jak się wyjebałem? :D

Cała kolejka skręcała się ze śmiechu, a matka spaliła burka. ;]

09:55, butterfly_motylek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 28 lutego 2013

Jesteśmy małym sklepem, więc nie ma u nas płatności inna walutą niż złotówkami. Ale przyszedł klient i bardzo się uparł na takową płatność, bo musiał kupić pieluchy, chusteczki dla dzieci i papier toaletowy, razem 35,13. Niestety musiałam go uświadomić, że u nas się płaci tylko w złotych. Zaoferował mi więc, że mi da 10€ z których nie muszę mu wydawać, bylebym mu tylko sprzedała to co wziął. No cóż, skoro się tak uparł, to wzięłam euraki, gość zadowolony, ja tak samo. Później wymieniłam sobie 10€ na 35,13 i trochę dorobiłam ;P

22:34, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 stycznia 2013

Skasowałam jakiegoś dziadka, wydaję mu 4 grosze reszty, lecę z następnym klientem, a dziadek rzuca mi tekstem:

- Proszę mi wymienić to dwa grosze, bo jest brudne.

LOL... Ale ze stoickim spokojem: 

- Moment, dopiero jak otworzę kasetkę po zakończeniu paragonu. 

I lecę dalej z kasowaniem sporych zakupów. A dziadek stoi i wręcz jakby mógł to by na mnie wlazł, pomijając to, że blokuje klientom, których kasuję, pakowanie zakupów. No to mu zwracam uwagę:

- Może się pan odsunąć? Blokuje pan pakowanie zakupów kolejnym klientom. Ale on nic, stoi i dosłownie ruszyć się na krok nie ma zamiaru. Do akcji wkracza gość, który jakoś próbuje się spakować.

- Proszę się przesunąć. - Zero reakcji. Więc gość już ostrzejszym tonem. - Niech pan nie wydziwia z tą dwugroszówką, wymiany się zachciało. Niech się pan przesunie.

Na to dziadek się odzywa:

- Ja lubię czyste pieniądze.

No i tak stał i czekał... Skończyłam kasować, otworzyłam kasetkę i zamieniłam mu tę dwugroszówkę na inną, byle jaką, nawet nie patrzyłam czy może czyta jest, bo nie rozumiałam na czym polegała "brudność" poprzedniej jak na nią spojrzałam...

20:08, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 stycznia 2013

Jakiś gość po pięćdziesiątce robi drobne zakupy, kasuję go po czym on coś do mnie mówi. Hałas z paru chodzących kas totalnie uniemożliwia mi usłyszenie i zrozumienie jego szeptów, mimo że nachylam się do niego, próbując dojść co on jeszcze chce.

- Słucham? Musi pan głośniej powiedzieć, bo nie słyszę. 

On zaś coś szepce.

- Słucham? Musi pan powtórzyć.

Wreszcie do mnie dotarło:

- Umówi się pani ze mną?

- Niestety jestem zajęta. - czyli standardowa formułka na wszelkiego rodzaju zaloty i na jednym wydechu mówię ile wyszlo. - 14,51. 

- Gość bez słowa zapłacił i poszedł.

Jestem głucha. Zwłaszcza na podrywy starszych chłopów :P

13:41, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »

Obsługuje chłopaka, na oko studenta, ale z wyglądu przypominającego geeka. Kupował jakiś fast food typu zupki chińskie i rachunek wyszedł 4,91. Z przyzwyczajenia pytam się o grosza, nawet jak mam ich w cholerę. A żółcioki mam, bo zawsze wydaję co do grosza i nikt nigdy ode mnie nie usłyszy:

- Mogę być grosik dłużna?

Gość dał mi wcześniej piątaka, a na moje pytanie odpowiada:

- Nie, ale w zeszłym tygodniu nie wydano mi grosza.

Ja ZONK :D Wydałam mu szybko 9 groszy reszty i szybko się odwróciłam od niego, by nie wybuchnąć  śmiechem mu prosto w twarz :D 

13:24, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »

Klientka, gdzieś już po czterdziestce, kupuje chleb i dwa opakowania prezerwatywy, po czym przychodzi do płacenia, a ona konspiracyjnym szeptem się zwraca do mnie:

- Czy te prezerwatywy są dobre do badania ginekologicznego?

Z racji tego, że kasjer powinien wiedzieć wszystko i jeszcze więcej, spokojnym tonem jej wyjaśniłam, że wg mnie tak.

A tak w ogóle, to w czym gumki za 3 złote miałby byc gorsze? 

 

13:16, butterfly_motylek
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 grudnia 2012

Przyszła dziś babcia, typ lekko moher twierdząc, że ona wczoraj robiła zakupy i oszukana została na złotówkę. Myślałam z początku, że chodzi jej o jakąś rzecz nabitą dwa razy na paragonie. Ale ona mi zaczyna wyjaśniać...

- Bo ja tu sobie wszystko podliczyłam i mi wyszło 23,69, a na paragonie jest 24,69. - i pokazuje mi kartkę, gdzie sobie wypisała wszystkie ceny i podliczyła na nieszczęsne 23,69. Ja się tam z babcią kłócić nie będę i zadzwoniłam po kierownika. Tymczasem kasuję olejek aromatyzowany za 1,19 właśnie owej babci i ona mi daje 20 groszy, bo przecież na resztę została oszukana! Ja wywróciłam oczami, ale mówię do kobity:

- Ale musi mi pani zapłacić całość teraz, bo blokuje pani kolejkę. Jak się nie będzie faktycznie zgadzać kwota z pani paragonu, to wtedy oddam tę złotówkę. - Tyle, że to było przecież niemożliwe...

Przyszedł B., pyta się kto dzwonił, ja mówię, że do pani. Babcia z tym samym tekstem do kierownika. Ten zrobił oczy, ale wyciąga komórkę, odpala kalkulator i liczy z babcią. Wyszło oczywiście 24,69, liczone dwa razy, ale babcia wyszła ze sklepu oburzona i z przekonaniem, że ją oszukaliśmy o złotówkę, bo ona sobie policzyła w pamięci...

Ręce opadają, no ale babcia wie lepiej.

20:59, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 listopada 2012

Kolejna historia zaprzyjaźnionego Kamova, czyli cykl niespożywczy. ;)

Więc przychodzi do mnie żuczek (kumpel z działu drewno) i się pyta czy mogę podejść do kabin, bo tam klienci jacyś są, a prosili o kogoś godnego polecenia, to żuczek im powiedział, że przyprowadzi im kogoś najbardziej godnego polecenia na tym dziale (czyli mnie xD). Podchodzimy, klienci dziękują żuczkowi, a ja zaczynam rozmowę. Okazuje się że chcą kabinę z którą jest meksyk, bo jest asymetryczna, czyli ma stronę prawą i lewą (lewa właśnie chcą), na dodatek jeszcze w połowie prawych brodziki były lewe i na odwrót, a w dodatku brakowało stelaży do brodzików. Sprawdzam stan, 3 licząc wystawkę, czyli 2 "wolne" do sprzedaży ale mając w pamięci meksyk z brodzikami, mowie im ze jest syf i najprawdopodobniej mam tylko wystawkę. Oglądamy wystawkę, ale oczywiście brodzik porysowany (bo wiara wchodzi w butach się przymierzyć). Jest ogólna kicha, babka się pyta czy by nie dało rady brodzika zamienić i wziąć stelaż z wystawki, no to mowie ze dzisiaj już nie da rady, bo zostałem sam, a poza tym jak wykręcę stelaż z ekspo to nie będę miał na czym tej kabiny na ekspo postawić. Klienci coraz bardziej załamani. Coś mnie jednak tknęło i mówię im, że skocze na magazyn zobaczyć co da się zrobić. Klienci czekają. Idę, wchodzę do namiotu i ni chuja nie mogę znaleźć ani jednego kartonu z brodzikiem od lewej strony. Patrze a tu karton od prawej, zaglądam do środka i: Ooo stelaż! I kij z tym ze stelaż jak nie mam brodzika od lewej, ale co to? w kartonie od prawej brodzik od lewej :D chociaż raz to, że chińczyki zjebały sprawę się na coś przydaje :D no to wracam do klientów uradowany, ale mówię sobie, że są w porządku to  z nimi pożartuję. Podbijam, a tu tylko mężu (bo skład liczył, żonę męża i mamusię). 

Podchodzę do jegomościa i mówię tak: "Mam dobrą i złą wiadomość, którą najpierw?"
Mąż: "Złą." 
Ja: "Znalazłem brodzik, ale prawy." 

Mąż ogólnie tak się zasmucił że zapomniał o tym że są dobre wieści i nawet nie zapytał.
Czekam tak ze 15 sekund ale on się nie ogarnia, wiec zaczynam sam: 

Ja: "A dobra wiadomość jest taka, że w kartonie od prawego jest faktycznie lewy... ze stelażem" :D 

Ta iskra w jego oczach - bezcenne ! :D

Słownie 5 sekund i pojawia się Żona z Mamą. Mąż podłapał mój humor i zaczyna tak samo jak ja, że są dobre i złe wieści, że złe są takie ze jest brodzik, ale prawy. Żona załamana i zaczyna lamentować, a Mąż do niej: 

"Nie zapytasz Pana jakie są dobre?"

Ona w szoku, na co wchodzę ja na wyraźne spojrzenie Męża: 

Dobre są takie, że w kartonie od prawego faktycznie jest lewy :D

Tutaj następuje wielka radocha, wypisuje klientom odbiór przez magazyn i mówię, że jestem sam na dziale, wiec po odbiór to tak gdzieś najszybciej 20 minut od zapłacenia, oni ze spoko loko, ja obsługuję jeszcze innego klienta z jakąś pierdołą i idę sobie uszykować tę kabinę. Uszykowałem i disko disko, lecę na informacje po fakturę, a tu akurat klienci ją wyrabiają. To podbijam i mówię, że kabinka już uszykowana, także można od razu jechać na magazyn. Ci się cieszą, ja biorę papier i już mam wyjść z informacji, a Mąż do mnie: 

"Mogę z tobą jeszcze słówko zamienić?" 

No to ja podchodzę z tymi papierami w rękach a on mi wsuwa miedzy faktury 5 dych i mówi: 

"Dziękujemy za mila obsługę" :D 

Ja w szoku, mowie, że w razie gdyby coś było nie tak, to uderzać prosto do mnie, do Michała z działu sanitarnego i będziemy załatwiać :) 
Ci się cieszą, ja się cieszę, wszyscy zadowoleni :) 

I tak właśnie zarobiłem 5 dych :)

11:22, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 października 2012

Gość już całkiem nieźle wstawiony, próbuje kupić u mnie kolejną flaszeczkę. Po mojej stanowczej odmowie usłyszałam:

- Jest pani gorsza od bólu zęba!

Cóż za komplement ;D 

19:09, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Tagi