Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
piątek, 13 maja 2011

Po prostu to uwielbiam! Pal licho jeśli to jest jakiś sok, no ewentualnie jakaś bułka, bo ktoś jest mega głodny, a upieczone pieczywo zapach ma nieziemski, jak jest jeszcze ciepłe, ale rozpoczął się sezon lodowy i kasowanie obślizgłych opakowań z często podartym kodem kreskowym jest po prostu obrzydliwe i męczące. Zdarzają się też moje ulubione soczki dla dzieci z rurką, gdy nigdy nie wiesz czy jest już piste, czy dziecko nie wypiło i sok po naciśnięciu opakowania, może ci wystrzelić w twarz. Wspomnieć tu tez muszę o opakowaniach kinder maxi, często też znajdowanych już pustych na sklepie, podobnie jak Twixach i puszkach napojów energetycznych.

11:57, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 maja 2011

Faceci są niekiedy zabawni podczas zakupów. Chodzi mi zwłaszcza o takich co zakupy robią od wielkiego dzwonu i na ogół przychodzą z dzieckiem. Dziś był właśnie taki przypadek. Gość wziął parę rzeczy, ale nie należących do najtańszych i wyszło mu ponad 50 złotych. Spojrzał się wymownie na koszyk, na pieniądze, znowu na koszyk, pokręcił przecząco głową i wciąż nie wierząc - zapłacił. :P Oczywiśćie paragon wziął. ;)Hehehe, taka ich nieporadność zakupowa jest miła w obserwacji :P

23:48, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »

Często się zdarza, że klienci wyrzucają paragony do kosza sami, zaraz do tego co stoi obok krzesła w kasie. Że tak powiem częstują się ;] Ale wczorajsza babka mnie tak zszokowała, że minęła chwila, zanim dotarło do mnie co ona zrobiła. Zawsze wydaję resztę w taki sposób, że najpierw daję drobne do ręki, a następnie wraz z paragonem papierki. Przyszła więc kanarkowa pani [cała ubrana na żółto], kupiła parę rzeczy za 10 z groszami i szukała mi końcówki, bo dała 20 złotych. Wydaje jej więc sam papierek 10cio złotowy, a ona mnie go i siuuup do kosza obok mnie. Początkowy szok był na tyle spory, że aż mi zabrało mowę na te 3 sekundy, w których mogłam jej powiedzieć co robi. Nie wierzę, zerkam do kosza, faktycznie, pomięta wraz z paragonem dycha. Mówię jej co i jak, a ona: przepraszam, zamyślilam się :D Nie no... A potem się dziwią, że ludzie po śmietnikach grzebią :D

12:30, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »

To właśnie te dwie absurdalne sytuacje z wczoraj skłoniły mnie do zrealizowania swojego pomysłu o blogu. Najpierw wpadł gość tak przypakowany, że myślałam że mu na klacie i w ramionach rozerwie koszulkę, a cycki to miał prawie jak moje [znaczy się spooore ;) ] Poziom jego "bycia" na ziemi określiłabym jako niski, na dodatek syn, z którym był, również był niezbyt rozgarnięty, no ale... w końcu nastolatek. Aaa i był przypakowany ciut mniej od taty. ;) Jak już w końcu porobili zakkupy, kasując się na 2x, bo oczywiście czegoś zapomnieli, przyszło do spakowania się. Jako że pożałowali 7 groszy na siatkę, a woreczków z O/W [stoiska Owoców i Warzyw] nie mieli, to musieli się pozabierać w ręce. I tu następuje właściwa akcja. Syn się już obładował, obie ręce zajęte, a ojciec mówi do niego: Może byś mi pomógł, bo mnie ręka boli. :D Hahaha, myślałam, że się tam przewrócę ze śmiechu :D Czyżby za dużo przypakował i rączka bolała? ;)

12:17, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »

Tak właściwie co mnie skłoniło do założenia bloga? Pewnie to byli sami klienci, którzy czasem potrafią przejść samych siebie. Myśl o blogu kreowała mi się od jakiś dwóch miesięcy. Jak to jest, że człowiek zrobi wszystko, byle tylko nie pisać magisterki? Szkoda gadać... Ale wracając do tematu, na blogu chcę opisywać wszystkie zabawne sytuacje, które mi się zdarzają w pracy, podczas siedzenia na kasie, a i nie tylko. Pracując na sklepie standardowe pytanie klienta: gdzie znajdę cukier? No i co odpowiedzieć klientowi, który stoi obok palety z nim? :P Tu... A potem następuje równie standardowy okrzyk: ojeeej! To potrafi czasami rozlozyć na łopatki ;) 

Tagi: cukier
12:07, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »
1 ... 11
 
Tagi