Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
środa, 22 października 2014
Pierwszy dzień poważnego ochłodzenia, deszcz cały dzień siąpi, ludzie zaczynają na mnie kichać, parskać i smarkać. Ruch w tym momencie względny.
- Można jeszcze jedną kasę?
- Bardzo chętnie, ale nie można, nie ma komu usiąść.
- Ale jak to?
- Tak to, ludzie chorują.
- Ale jak to?
- Tak to, tego się nie przewidzi, że ktoś się pochoruje.
- Ale jak to???
Zabiłam ją wzrokiem, klienci już jej musieli tłumaczyć, że stoi czwarta i niech nie dramatyzuje.
- Ale pan ma tu cały wózek zakupów.
- Tak proszę pani, 80kg cukru...
Gość spojrzał na nią jak na debilkę.
- Ale...
Przerwał jej:
- Zajmie mi to najwyżej 30 sekund. Co się pani tak piekli.
Pani już się przestała pieklić.
Panu zajęło to 20 sekund. 
18:44, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi