Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
wtorek, 18 października 2011

Ulubione teksty starych dziadków do mnie to: "Stosunkowo udanej nocy".

I jeszcze ten lubieżny uśmieszek.

O zgrozo. 

Tagi: faceci seks
22:57, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2011

Spokojne dzisiejsze, czwartkowe przedpołudnie. Spaceruję sobie po sklepie po pracy, zastanawiam się nad zakupem kompletu bluzek i konsultuję to z koleżanką, która jeszcze jest w  pracy. Potem ploty z inną koleżanką i tak czas sobie leci. Wreszcie się zebrałam i poszłam do kasy, zapłacić za swoje zakupy. Była kolejka więc stoję sobie spokojnie, a za mną ustawił się gość na oko 45-letni z wielkim pękiem róż, za całe 14,99. Były piękne, więc tak stojąc obrócona bokiem do gościa za mną i podziwiam kwiaty. Moja kolej do kasowania, pakuję się i tak sobie rozmawiamy z koleżanką, że w końcu nie wzięłam tych bluzek, bo coś tam. A ona na koniec dodaje:

- Ale Ci fajnie, że idziesz już do domu.  

- No, tak jakoś wcześnie, ale mam za dużo nadgodzin.

Pożegnałyśmy się, powiedziałam reszcie ludków "cześć" i skierowałam się spokojnie do samochodu. Idę tak sobie na koniec parkingu, gdzie zawsze stawiam autko, z dala od dziko jeżdżących piratów drogowo - parkingowych, wsiadłam, ułożyłam sobie zakupy, żeby mi się nie rozsypały po stronie pasażera, podnoszę głowę, sięgam po pasy, odwracam głowę, a tam sterczy mi obok autka ten sam świński blondyn z czerwonym pyskiem z różami z kolejki! I na dodatek coś do mnie mówi...

Nie usłyszałam, więc  pytam się go grzecznie:

- Słucham? 

- A to już po pracy? To fajnie pani ma.

- A tak jakoś się złożyło.

- To wolne ma już teraz? Może by się pani ze mną umówiła na lody? Taka ładna pogoda jest.

- Nie dziękuję, akurat mi się spieszy, więc cieszę się, że tak wcześnie skończyłam dziś pracę. -  Nagle baaaardzo mi się zaczęło spieszyć, gdziekolwiek. :D Ostro mi zaczęły trybiki w głowie pracować, jak tu gościa nie urazić, a  spławić.

- A nie da się pani namówić? Byśmy poszli na miasto, na jakieś lody.

- Nie, nie, dziękuję, nie mam dziś czasu.

- A to może by pani podała swój numer telefonu, żebym mógł się jakoś z panią umówić?

- No nie bardzo. - i tu sobie wbiłam gwóźdź do trumny. - Wie pan już przecież gdzie pracuję, to nie będzie ciężko mnie znaleźć. xD

Ale wtopa... Ale gość ciągnie dalej:

- A szkoda, bo tak przez telefon byłoby się łatwiej z panią skontaktować. Na pewno nie poda mi Pani swojego numeru telefonu?

- No nie bardzo, wie pan, muszę się jeszcze zastanowić.

- Aha, to dobrze, no trudno, szkoda. 

Wreszcie nastąpiła moja ewakuacja stamtąd w tempie ekspresowym. 

Bałam się, że on mi wręczy te róże... :/ 

środa, 05 października 2011

Kasuję kobitkę, na oko lat z 50, a ona podczas tego zaczęła wywód:

- Bardzo dobra ta czekoladka, a te kiełbaski także są pyszne. Kiedyś wszystko było tańsze. A tu ceny coraz wyższe, nie wiem po co to komu... - I tak mi lamentuje mi nad uchem. Skończyłam ją kasować, płaci kartą cały czas narzekając. Po zapłaceniu nadal stoi i nawija, aż w końcu krzyknęła:

- Dobry produkt nie potrzebuje reklamy! - zwinęła się zawzięcie i poszła.

13:17, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi