Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
środa, 21 września 2011

Wracam do pisania po dwutygodniowym urlopie. :D Oczywiście, dzień bez akcji z klientami - to dzień stracony. ;) Akcja standardowo już dzieje się na kasie. Spokojne wtorkowe popołudnie. Kasuję małżeństwo, z wyglądu po 50tce. Gość na moje "dzień dobry" odpowiada:

- Dzień dobry, a może zięć dobry? Ooo, widzę, że dziewczyna ma czym oddychać. :D

Mnie zatkało, siedzę cicho, ale do akcji wkroczyła żona:

-  A Ty to od razu musisz oczywiście coś takiego powiedzieć, posuń się lepiej, bo muszę wózek pokazać, ze pusty.

Mąż zrobił miejsce żonie, odpowiednio to oczywiście komentując: 

- Ładna dziewczyna, na dodatek ma czym oddychać, to chcę sobie porozmawiać. ;)

- A wam facetom to zawsze samochody w głowach. O niczym innym byście nie myśleli. :)

Wszystko to wypowiadane w żartobliwym tonie, a ja się śmieję sama do siebie i słucham co tam jeszcze wymyślą. Małżonkowie się jeszcze chwilę posprzeczali, zabrali zakupy i poszli. Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy tego dnia, ale pod wieczór jeden klient na moje "do widzenia" odpowiedział:

- Do widzenia i wesołej nocy ;) 

 

sobota, 03 września 2011

Siedzę sobie na kasie, godzina blisko 14tej, a obok koleżanka do mnie żartuje, że pewnie mogę zostać jeszcze w sklepie 2h dłużej, a co mi tam, przecież kocham pracę w mądrym wyborze. :P Mówię do niej, że nic z tego bo mam z kim romansować ostatnio i najchętniej to już była w domu. I tu się odzywa klient, którego akurat kasowałam:

- Ależ ja mogę z panią poromansować, jeszcze taki stary nie jestem! :D

Gość na oko 60 lat. A żona jeszcze potwierdziła, że taki stary to nie jest. :P 

Historia zdarzyła się koleżance podczas rozmowy z klientem na kasie, klient:

- Panie to mają ciężko, tak pracując z ludźmi non stop. Taki klient może powiedzieć: "Ty czarno dupo",  a Pani i tak musi do niego z uśmiechem i "Dzień dobry, do widzenia i zapraszamy ponownie"

Nic dodać, nic ująć... 

18:51, butterfly_motylek
Link Komentarze (2) »
Tagi