Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
niedziela, 28 sierpnia 2011

Sobotnie popołudnie. Kasuję rodzinę: tata, mama i dziewczynka, na oko z 5 lat, bardziej się nie znam na określaniu wieku kogokolwiek. :P Nagle krzyk dziecka:

- Mamooooo, mamoooooooooo uratuj mnie!

Rodzice patrzą i nie wiedzą o co chodzi, mama tylko upomniała dziewczynę by nie krzyczała, przecież się jej nic nie dzieje. Ale ona dalej przeraźliwie już i jakby miała zaraz zacząć płakać.

- Mamooooo, uratuj mnie, mamooooo, mamusiu. - i tak dłuższą chwilę. Rodzice zajęci pakowaniem większych zakupów, skończyli, tata płaci, a mama się pyta dziewczynki o co jej chodzi, przed kim ma ją uratować.

- Przed tym panem!!!

Chwila ciszy, każdy się ogląda na gościa, który stoi za nimi i na którego wskazało dziewczę. A ten wypala tekstem:

- Ja wiem, że dopiero wstałem i wyglądam średnio, ale żeby aż tak?!

I nagle każdy kto stał w mojej kolejce i w pozostałych kasach wpadli w głęboki rechot. A kogo zobaczyli? Młody, wysoki, zadbany, długowłosy blondyn, ubrany na czarno, normalny gość, stały klient. Co w nim było takiego przerażającego? Do tej pory się zastanawiam, od momentu gdy musiałam ocierać łzy śmiechu na kasie. 

czwartek, 11 sierpnia 2011

Siedzę sobie na kasie i kasuję gościa na oko powyżej 50 lat. Koleżanka z kasy obok się mnie pyta czy jutro pracuję, mówię jej że tak, na 16 mam. Na to gość do mnie tekst:

- Będzie pani mogła się wyspać. Szkoda, że nie ze mną.

ZONK. 

23:49, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 sierpnia 2011

Urlopuję się, więc mam czas na uzupełnienie moich sklepowych przygód. Wczorajszy dzień był z deka senną niedzielą, która się rozkręciła z powodu bonów jakie dawali na shellu do wykorzystania w naszym sklepie, wówczas gdy zrobi się zakupy na minimum 100 złotych. Przyszła kościelna fala, 3 kasy chodzą, wszystko w miarę sprawnie, a tu nagle starsza babka, z wyglądu ją znam, można powiedzieć o niej stała klientka. Kupiła parę pierdół i prosi o 7 paczek Westów silver, a wiedziałam że nie mam w podajnikach nad kasami, bo wcześniej sprawdzałam, jak nie miałam jeszcze kolejek i jeden gość chciał. Więc by było szybko i sprawnie, mówię że niestety nie ma. A ta jak nie skoczy na mnie, że przecież ona widzi, że są! I faktycznie były, ale za plastikowym czymś, na wystawie. U mnie jednak nie było, bo już wcześniej wyciągnęłam dla wyżej wymienionego gościa. Zaczęła się tam wydzierać, że ona chce itp. Nie chciało mi się odzywać, podejście miałam urlopowe, więc wstałam od kasy i idę od kasy do kasy i wyciągam z wystaw te pojedyncze paczki. Jestem gdzieś w połowie [każda kasa ma 2 wystawy], gdy słyszę jak się jakiś gość wydziera na tę babkę:

- Palenie szkodzi! Nie wiesz o tym?! Palić się chce, to idź sobie do biedronki kupić fajki!

Na dodatek babka juz byla w bojowym nastroju i też zaczęła do niego pyskować. Ja w tym momencie wracam do swojej kasy i widzę gościa: młody, z 30 lat maksymalnie, napakowany, typ maczo i jedno piwo na taśmie :D Od razu pomyślałam, że musi go nieźle kacyk męczyć, bo wyglądał na wczorajszego. A ten nie przestaje krzyczeć tak, że z każdej kasy się ludzie oglądają i obserwują sytuację. Skasowałam babce te fajki, wyszło ponad stówę, a ona daje bon. No to już wiedziałam dlaczego do mnie tak zapyskowała. Dodałam bon, babka zapłaciła i odchodzi od kasy, a gość nadal się wydziera:

- I masz skarpetki do sandałów, to jest teraz niemodne! 

Tekst mnie rozwalił na łopatki, pochyliłam głowę nad kasą, by nie było widać i zaczęłam się ostro śmiać ;D 

23:07, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi