Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
sobota, 31 maja 2014

Nie mamy opcji sprawdzania ceny na kasie. Czego bardzo żałuję, ale byłoby jedną historię mniej na blogu. ;)

Kasuję babkę gdzieś w okolicach 55+. Rachunek wyszedł w okolicach pięćdziesięciu złotych, co też jej oznajmiam, ale ta nagle wyjmuje gdzieś ze swojej reklamówki balsam do włosów i mówi, że chciała by sprawdzić cenę. Tłumaczę jej więc:

- Nie mamy opcji sprawdzania ceny na kasie. Czytnik jej na ścianie kawałek dalej - i jej pokazuję gdzie może sprawdzić.

- Proszę nabić.

No ok, skoro aż tak nalega.

- 12,99.

- A nie to nie chcę. 

Sobie myślę @#$%^, no ale ok... Jakby podała na początku kasowania, to do tej pory zdołałby mi już ktoś wycofać,no ale... No to dzwonek na kierowniczkę i czekamy. A babka się pyta ile ma zapłacić, a ja na to, że czekamy na wycofanie.

- Ale jak to czekamy?

No to jej tłumaczę "wyraźniej" kolejny raz, że nie mamy opcji sprawdzania ceny na kasie i się od razu nabiło.

- Proszę nie krzyczeć.

- Jak mówiłam pani wcześniej to nie dotarło, więc widocznie musiała mnie pani nie słyszeć.

Kobieta już siedziała cicho i czekała jak cała kolejka. Kierowniczka dotarła, wycofała. 

Po zamknięciu roznosiłam towar zostawiony przez klientów. Cena balsamu widniała na półce.

Całe życie z wariatami...   

 

19:53, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi