Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
sobota, 15 grudnia 2012

Przyszła dziś babcia, typ lekko moher twierdząc, że ona wczoraj robiła zakupy i oszukana została na złotówkę. Myślałam z początku, że chodzi jej o jakąś rzecz nabitą dwa razy na paragonie. Ale ona mi zaczyna wyjaśniać...

- Bo ja tu sobie wszystko podliczyłam i mi wyszło 23,69, a na paragonie jest 24,69. - i pokazuje mi kartkę, gdzie sobie wypisała wszystkie ceny i podliczyła na nieszczęsne 23,69. Ja się tam z babcią kłócić nie będę i zadzwoniłam po kierownika. Tymczasem kasuję olejek aromatyzowany za 1,19 właśnie owej babci i ona mi daje 20 groszy, bo przecież na resztę została oszukana! Ja wywróciłam oczami, ale mówię do kobity:

- Ale musi mi pani zapłacić całość teraz, bo blokuje pani kolejkę. Jak się nie będzie faktycznie zgadzać kwota z pani paragonu, to wtedy oddam tę złotówkę. - Tyle, że to było przecież niemożliwe...

Przyszedł B., pyta się kto dzwonił, ja mówię, że do pani. Babcia z tym samym tekstem do kierownika. Ten zrobił oczy, ale wyciąga komórkę, odpala kalkulator i liczy z babcią. Wyszło oczywiście 24,69, liczone dwa razy, ale babcia wyszła ze sklepu oburzona i z przekonaniem, że ją oszukaliśmy o złotówkę, bo ona sobie policzyła w pamięci...

Ręce opadają, no ale babcia wie lepiej.

20:59, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »
Tagi