Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
niedziela, 18 listopada 2012

Kolejna historia zaprzyjaźnionego Kamova, czyli cykl niespożywczy. ;)

Więc przychodzi do mnie żuczek (kumpel z działu drewno) i się pyta czy mogę podejść do kabin, bo tam klienci jacyś są, a prosili o kogoś godnego polecenia, to żuczek im powiedział, że przyprowadzi im kogoś najbardziej godnego polecenia na tym dziale (czyli mnie xD). Podchodzimy, klienci dziękują żuczkowi, a ja zaczynam rozmowę. Okazuje się że chcą kabinę z którą jest meksyk, bo jest asymetryczna, czyli ma stronę prawą i lewą (lewa właśnie chcą), na dodatek jeszcze w połowie prawych brodziki były lewe i na odwrót, a w dodatku brakowało stelaży do brodzików. Sprawdzam stan, 3 licząc wystawkę, czyli 2 "wolne" do sprzedaży ale mając w pamięci meksyk z brodzikami, mowie im ze jest syf i najprawdopodobniej mam tylko wystawkę. Oglądamy wystawkę, ale oczywiście brodzik porysowany (bo wiara wchodzi w butach się przymierzyć). Jest ogólna kicha, babka się pyta czy by nie dało rady brodzika zamienić i wziąć stelaż z wystawki, no to mowie ze dzisiaj już nie da rady, bo zostałem sam, a poza tym jak wykręcę stelaż z ekspo to nie będę miał na czym tej kabiny na ekspo postawić. Klienci coraz bardziej załamani. Coś mnie jednak tknęło i mówię im, że skocze na magazyn zobaczyć co da się zrobić. Klienci czekają. Idę, wchodzę do namiotu i ni chuja nie mogę znaleźć ani jednego kartonu z brodzikiem od lewej strony. Patrze a tu karton od prawej, zaglądam do środka i: Ooo stelaż! I kij z tym ze stelaż jak nie mam brodzika od lewej, ale co to? w kartonie od prawej brodzik od lewej :D chociaż raz to, że chińczyki zjebały sprawę się na coś przydaje :D no to wracam do klientów uradowany, ale mówię sobie, że są w porządku to  z nimi pożartuję. Podbijam, a tu tylko mężu (bo skład liczył, żonę męża i mamusię). 

Podchodzę do jegomościa i mówię tak: "Mam dobrą i złą wiadomość, którą najpierw?"
Mąż: "Złą." 
Ja: "Znalazłem brodzik, ale prawy." 

Mąż ogólnie tak się zasmucił że zapomniał o tym że są dobre wieści i nawet nie zapytał.
Czekam tak ze 15 sekund ale on się nie ogarnia, wiec zaczynam sam: 

Ja: "A dobra wiadomość jest taka, że w kartonie od prawego jest faktycznie lewy... ze stelażem" :D 

Ta iskra w jego oczach - bezcenne ! :D

Słownie 5 sekund i pojawia się Żona z Mamą. Mąż podłapał mój humor i zaczyna tak samo jak ja, że są dobre i złe wieści, że złe są takie ze jest brodzik, ale prawy. Żona załamana i zaczyna lamentować, a Mąż do niej: 

"Nie zapytasz Pana jakie są dobre?"

Ona w szoku, na co wchodzę ja na wyraźne spojrzenie Męża: 

Dobre są takie, że w kartonie od prawego faktycznie jest lewy :D

Tutaj następuje wielka radocha, wypisuje klientom odbiór przez magazyn i mówię, że jestem sam na dziale, wiec po odbiór to tak gdzieś najszybciej 20 minut od zapłacenia, oni ze spoko loko, ja obsługuję jeszcze innego klienta z jakąś pierdołą i idę sobie uszykować tę kabinę. Uszykowałem i disko disko, lecę na informacje po fakturę, a tu akurat klienci ją wyrabiają. To podbijam i mówię, że kabinka już uszykowana, także można od razu jechać na magazyn. Ci się cieszą, ja biorę papier i już mam wyjść z informacji, a Mąż do mnie: 

"Mogę z tobą jeszcze słówko zamienić?" 

No to ja podchodzę z tymi papierami w rękach a on mi wsuwa miedzy faktury 5 dych i mówi: 

"Dziękujemy za mila obsługę" :D 

Ja w szoku, mowie, że w razie gdyby coś było nie tak, to uderzać prosto do mnie, do Michała z działu sanitarnego i będziemy załatwiać :) 
Ci się cieszą, ja się cieszę, wszyscy zadowoleni :) 

I tak właśnie zarobiłem 5 dych :)

11:22, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi