Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
poniedziałek, 28 listopada 2011

Ale się wczoraj "zjarałam" :D Dostałam dwudziestkę, tak cuchnącą trawą, że za każdym razem jak otwierałam kasetkę, to mnie owijał ten charakterystyczny zapach.  ;]

Pewnie nie brzmi to zbyt zabawnie, ani boków nie urywa, ale wszyscy w pracy mieliśmy ubaw przez cały dzień. Taka głupawka :D

PS. Czegoś takiego to jeszcze nie grali o_O 

20:19, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 listopada 2011

Starsza babcia kupuje u mnie piekarnik elektryczny, płyn do prania i olej, chce płacić kartą, trzeba nadmienić, że jeszcze nie aktywowaną. Karta z chipem, wkładam do czytnika, babcia wbija PIN...

"Błędny PIN, wpisz ponownie". No to próbujemy jeszcze raz, ponownie ten sam komunikat. Dopiero wtedy klientka mówi, że pierwszy raz korzysta z tej karty i chce ją aktywować. Próbujemy raz jeszcze, zaś to samo, ale tym razem z odmową. Na wszelkie wypadek próbujemy raz jeszcze, ale ponownie odmowa. Babcia coś tam tłumaczy jeszcze:

- To niemożliwe, sprawdzałam PIN przed wyjściem!

I mówię jej, że cyfry 1,2,3 są ciężko dostępne, że trzeba dokładnie wpisywać PIN, a w między czasie kolejna odmowa i nagle jak babka nie łupnie ręką mi w kasę i wykrzykuje na pół sklepu:

- Niech pani tak nie robi, na pewno PIN jest dobry!!! 

- Proszę na mnie nie krzyczeć, to nie ja przecież decyduje a maszyna. :D :D :D

Koleżanki na kasach obok, mało co nie pospadały z krzeseł. Kolejkowicze nagle ogromnie zainteresowani całą sytuacją. :D

No to babka zabiera kartę i swoje tobołki i i idzie do banku wyjaśnić co i jak. 

Wróciła za godzinę. Co się okazało? Wpisywała zły PIN i kartę zablokowało. 

wtorek, 15 listopada 2011

Dzwonią na kasę, lecę usiąść. Najbardziej wpychające są stare babcie, które nie mają co robić w domu, ale oczywiście muszą być pierwsze zawsze i wszędzie. I zaczyna się... Wypakowywanie, a ja siedzę i czekam... i czekam i czekam....

 

 

 

 

Ciągle czekam...

 

 

 

 

Ale one najwyraźniej mają czas, pomimo wepchnięcia się  wózkiem jako pierwsze w kolejce, wypakowywania się i zastanawiania, której z nich były te banany, znajdujące się w wózku...

 

 

 

 

Czekam... Dochodzę do wniosku, że to największe zło jakie może spotkać ludzia takiego jak ja: dwie moherowe babcie, zakupujące się do tego samego wózka sklepowego i omawiające każdy towar.

 

 

 

Ciągle czekam...

 

 

 

O! Doczekałam się, wypakowały się obydwie, no to lecę z kasowaniem ten pierwszej. Zakupy na 80 parę złotych, zdążyła zrobić wszystko, ale nie spakować tego do wózka... Zapłaciła, wydałam jej resztę...

 

 

 

Czekam aż się spakuje do wózka, by nie kasować tej drugiej babci, bo zaraz raban podniosą, że im mieszam zakupy. LOL, o ironio, o bogowie...

 

 

 

Czekam...

 

 

 

Uf, udało się, skasowałam drugą babcię, zapłaciła, jakoś sprawniej jej poszło pakowanie, bo pomagała jej ta druga, wydałam resztę, poszły! Ufff... 

I ten podkreślający całą sytuację komentarz następnego klienta z kolejki:

- Trzeba mieć cierpliwość.

Moja riposta była krótka:

- Nooooooo... 

22:06, butterfly_motylek
Link Komentarze (2) »

Siedziałam sobie na kasie, gdy podszedł dziś do mnie klient z pytaniem czy może zostawić jajka z ryneczku u mnie, bo ma takie same opakowanie i nie chce ich nosić po sklepie. Oczywiście, że się zgodziłam i starszy już dziadek, poszedł sobie robić zakupy. Nie miałam kolejki, więc zeszłam z kasy na sklep. Uprzedziłam jednak koleżanki, że leżą u mnie jajka. Po jakimś czasie dzwonią zaś na kolejną kasę, patrzę, ze jajka dalej leżą, więc dziadek robi sobie jeszcze zakupy. Zajęta kasowaniem nie zauważyłam jak podchodzi do mnie ten klient, z już skasowanymi zakupami z innej kasy i wręcz wali tekstem, bo po tym cała kolejka mało co ze śmiechu nie pękła:

- Przepraszam, ja tu zostawiłem swoje męskie klejnoty.

:D 

Dość nerwowe popołudnie w pracy, dzwonią dwa dzwonki, lecę na kasę, oczywiście pijaczki będący w sklepie po 6x w ciągu dnia po jedno piwko, już się szykują do ataku kasy na której usiądę. Dwóch się ustawiło, szybko ich skasowałam, i jak to jest u nas w zwyczaju, czekam aż następny klient się wypakuje z zakupami z wózka, by mógł nim przejechać za kasę, ja zerkam wtedy czy wyciągnął wszystko i może się z powrotem pakować. Ale patrzę co ten klient robi. Wypakował zieleninę, jakieś owoce i warzywa i łapie je, żeby towar nie podjechał do początku kasy, tam gdzie mam dostęp do ich kasowania. Taśma oczywiście jedzie, bo to automat, a gość mi prawie krzyczy:

- Proszę poczekać, bo ja muszę tematycznie!

Hę? Myślę o co mu chodzi, a w między czasie tłumaczę, żeby puścił zakupy, które dojeżdżając do początku taśmy, zatrzymają ją. Klient na to:

- Dobrze, dobrze, tylko wie pani, to musi być tematycznie.

Dalej się zastanawiam o co chodzi, ale rzut oka na to jak wykłada towar na taśmę i już wszystko jasne. Najpierw w pierwszej kolejności warzywa i owoce, potem wszelakie pieczywo, następnie wędliny, później jogurty i serki, jakieś słoiki, konserwy i chemia na końcu. A żona stoi obok i sobie gazetkę przegląda. Ja się tylko zaczynam zastanawiać, czy na każdy swój tematyczny przedział zakupów, ten gość ma siatkę. :P Gość kończy wykładać i mówi do mnie:

- Dzień dobry pani, dziękuję, ze pani poczekała, aż się wypakowałem, bo wie pani, ja muszę  to sobie wszystko tematycznie poukładać, bym mógł tak chować do siatek.

I coś tam nawija... Słowo tematycznie się chyba przewinęło z 3x, a facet oczywiście na każdy tematyczny towar miał osobną siatkę. Po zakończeniu paragonu, grzecznie podziękował i sobie poszedł z małżonką, która palcem nie kiwnęła przez cały ten czas. Klienci w kolejce mieli niezły ubaw, podobnie jak ja, po całej tej sytuacji. Nasunął mi się zaraz wniosek, że nie mogłabym być z kimś, kto układa tematycznie zakupy na taśmie, bo by mnie zbyt kusiło by do marchewek wrzucić jogurt czy jakieś mięcho. :P Tak czy siak, nie ujmując temu klientowi, był bardzo uprzejmy. :)

 A słowo, chyba już teraz roku: TEMATYCZNIE! :) 

sobota, 05 listopada 2011

Po poprzednim wpisie, który podesłałam na kanale irc, na którym bywam, kumpel który też pracuje w sklepie, opisuje swoją dzisiejszą historię z klientem:

[00:53:31] <KamoV> ja dzisiaj rozjebalem klienta
[00:53:42] <KamoV> przychodzi i sie pyta o wanne z hydromasazem
[00:53:50] <KamoV> u nas na dziale nikt o niej nic nie wie
[00:53:58] <KamoV> bo poprostu sie pojawila w sprzedazy
[00:54:11] <KamoV> przedstawiciel producenta nic nie opowiedzial i hu
[00:54:24] <KamoV> wiec klient sie pyta czy moge mu cos opowiedziec o wannach
[00:54:50] <KamoV> myslalem ze o zwyklych wiec disko disko a on mnie prowadzi do tych z hydromasazem i akurat do tej o ktorej gowno wiem
[00:55:20] <KamoV> no to go przepraszam ale nie jestem mu w stanie udzielic informacji bo nikt mi ich nie udzielil ze strony producenta
[00:55:26] <KamoV> on sie rzuca ze jakto bla bla
[00:55:30] <KamoV> no to sie wqrzylem
[00:55:38] <KamoV> sie pytam co by konkretnie chcial wiedziec
[00:55:42] <KamoV> on ze moc pompy
[00:55:49] <KamoV> wyciagam fona wklepuje w google
[00:55:53] <KamoV> i mu czytam
[00:55:53] <Motylek> :D
[00:55:54] <KamoV> :D
[00:55:57] <KamoV> oszalal :D

01:00, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »

Dziś miałam przyjemność poznać nowy typ klienta, a mianowicie to skradacz.

Układam sobie szmatex [kosze non-fooodowskie z porozwalanymi przez klientów ciuchami itp, istne dżem, mydło i powidło], a tu idzie do mnie klient. Nie wiem czemu, ale od razu wiedziałam, że ma jakąś sprawę, to chyba widać po oczach. Ta radość z możliwości dorwania kogoś z obsługi i wypytania się go o każdy artykuł jaki chce się kupić - trudno to przegapić. ;) Wracając do rzeczonego przypadku, gość skrada się, już z połowy sklepu go widzę. Kroki stawia ostrożnie, idzie jakby bokiem, niczym z filmów grozy. Podchodzi do mnie i jakby się bał zapytać, wydukuje wreszcie:

- Przepraszam, od jakiej kwoty można płacić kartą?

- Od złotówki.

I ten uśmiech od ucha do ucha... Niezastąpiony na twarzy szczęśliwego klienta, który poczuł się w tym momencie jak Napoleon pod Borodino. ;) Do tego dochodzi pewny krok klienta odchodzącego do kasy z 3 bułkami i pomidorem. :D Aż się łezka w oku kręci. ;)

00:51, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi