Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
poniedziałek, 02 lutego 2015

Poranna cisza i spokój, dokładam towar w półki, jednocześnie będąc na kasie. Wchodzi klient i podchodzi do mnie, pytając się czy może mu ktoś zamienić 2x50 groszy na całą złotówkę, bo inaczej nie weźmie koszyka. Mówię, że jasne, mogę to zrobić ja, ale dopiero jak będzie jakiś klient, bo tylko wtedy mogę otworzyć kasetkę. Nie skasuję - nie otworzę. Na to gość:

- No, ale ja jestem klientem.

- Zgadza się, ale ja nie mam możliwości otworzyć kasetki, dopóki nie skasuję.

- No to niech pani skasuje.

- Chętnie, ale nie mam czego.

- Ale ja jestem klientem!

- A kupuje pan coś?

- Pani jest nienormalna.

I poszedł.

Ja? Serio?

Czy ja mówię po chińsku czy co, że mnie ludzie nie rozumieją? Nie wiem.

22:38, butterfly_motylek
Link Komentarze (1) »
Tagi