Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
niedziela, 05 lutego 2012

Dwóch obcokrajowców, jeden chyba Czech, drugi Anglik, a poznałam to dzięki ich językowo klejonej rozmowie podczas stania w kolejce. Nie ma to jak zobaczenie prezerwatyw przez faceta, od razu cieszy się jak dziecko. :-) Młodszy z nich zaczął coś do tego starszego nadawać po czesku. Chyba chciał go przekonać do wzięcia jednych. Starszy gość zaczął oglądać jakie to smaki i rodzaje są w sprzedaży. Zaczynam kasować ich parę zakupów, wymieniam sumę, a ten młodszy się go pyta czy nie bierze tych gumek, na co ten starszy:

- No, too small...

Miny, jaką strzeliłam, na szczęście nie widzieli ;D 

Cykl gorzkich żali...

Czy klienci czasem jak dają mi pieniądze to muszą je tak okrutnie wyślinić? :/ Naprawdę nie można pomacać tych pieniędzy wyciągając z portfela, bez zamoczenia palca we własnej ślinie, czy na pewno daję jeden banknot? Bleeeeee.... :/ Kiedyś komuś nie przyjmę gotówki i powiem, że to przez oślinienie. Jak słowo daję.

19:20, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi