Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
RSS
poniedziałek, 18 stycznia 2016

Nie wiem czemu ja zawsze mam jakieś dzikie jazdy z pytaniami klientów. No ok, każdemu się coś trafi, ale mnie te najbardziej rozbrajające ;)

Ostatnia godzina otwarcia sklepu, pusto na sklepie, wpada stały klient. Zawsze mi się wydawało, że z nim jest coś nie tak i tylko się utwierdziłam w tym przekonaniu.

Przyszedł po raz enty tego dnia i bierze się za gumki, ogląda, przegląda, a ja siedzę twardo na kasie, bo wiem, że ma lepkie rączki i czekam. I się doczekałam:

- A te gumki to jakie mają opakowanie w środku?

- W sensie?

- No jaki kolor?

- Nie wiem.

- A bo ja kiedyś kupiłem i były takie fajne.

- Yhy...

- A czym się one różnią?

Biorę opakowania i czytam:

- Te są zwykłe, te prążkowane... te super cienkie... te XLki, te smakowe.

- A nie, to jakieś inne były. Musiałbym przynieść opakowanie. To ja się jeszcze zastanowię.

Poszedł. Hmmm...

Nie znalazł czego szukał. Rozmiaru XS? ;)

23:34, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »

Myślałam, że widziałam już wszystko, ale jednak klienci non stop potrafią zaskoczyć. Nie potrafię tylko zrozumieć jednej rzeczy. Masz przecież język w gębie? Masz. To czemu do jasnej cholery nie poprosisz o dostęp do toalety jak czujesz, że nie wytrzymasz z potrzebą? Ok, może nie mamy ogólnodostępnych, ale zawsze służymy pomocą, jeśli ktoś nie jest w stanie wytrzymać. Uwierzcie mi, że wolimy wpuścić na ten socjal, niż zbierać kupę ze sklepu. Tak... Kupę. Baba nam się ostatnio zesrała na sklepie. Po prostu brak słów.

23:15, butterfly_motylek
Link Dodaj komentarz »
Tagi