Opowiastki z pracy w sklepie z przymrużeniem oka
Blog > Komentarze do wpisu

Ah te monopolowe paragony...

Komuś kto nie pracuje w sklepie ciężko być może będzie zrozumieć tę historię. Ogólnie jest tak: kasa monopolowa znajduje się na sklepie, tam zakupione wyższe procenty się kasuje i przedstawia paragon przy kasie, który my podpisujemy, co jest znakiem dla nas, że towar zakupiony na ten paragon już przeszedł przez kasę. Dziś był nowy kierownik z innego sklepu i to on sprzedawał klientom na monopolu. To tyle tytułem wstępu. 

Miałam do roboty na 9, sklep otwarty jest od 8. Siadam sobie na kasie w razie gdy koleżanka z kasy obok ma kolejkę, dochodzi już godzina 9:40 i oto nadchodzi piekielna klientka. Przedstawia mi wino Z i paragon. Podpisany. No to standardowo włącza mi się lampka ostrzegawcza, bo zdarza się, że klienci chcą na ten sam paragon wziąć drugi raz towar. Zerkam na godzinę sprzedaży, 8:42, sprzed godziny. Coraz bardziej nie podoba mi się cała ta sytuacja, więc pytam się babki, kto jej ten paragon podpisał. Na co ona, że to ten pan co jej sprzedał, pytam się więc koleżanki z kasy obok, czy ten nowy kierownik podpisuje sam paragony. Potwierdziła mi, no więc wyszło na to, ze babka przez godzinę zwiedziała nasz sklep, który nie jest przecież taki duży, no ale... Niech jej będzie. I się zaczeło. Babka strzeliła focha, że co to ma być! Że jak traktujemy klienta! Że ona się teraz okropnie czuje, że powinno się to z kierownikiem ustalić, co z tymi paragonami! Że tak nie może być! Pomarudziła jeszcze chwilę i poszła. A ja siadłam i rozkminiam o co ona się tak właściwie oburzyła, nic takiego nie powiedziałam, nie zrobiłam. Całkowity spokój i opanowanie, zero oskarżeń. No cóż, najwidoczniej ten typ tak ma. Dama. A ja swoje obowiązki też mam i pracować chcę.

środa, 01 czerwca 2011, butterfly_motylek

Polecane wpisy